Blog

EKSPRESEM Z PANAMY…

3 października 2013

czyli wpomnienia z wakacji…

Hmmm.

To chyba nieadekwtny tytuł do tutejszych zachowań. Na wszystko jest czas, nikt się nie spieszy. To widać już na drogach. Przy ograniczeniu prędkości do 110 km/godz większość jedzie nie nerwowo 80-90 chociaż samochody są jak najbardziej współczesne.

Nikt nie używa kierunkowskazów przy zmianie pasa, nawet policja.

Nikomu to nie jest potrzebne. Wszyscy uśmiechnięci, życzliwi. Kiedy w tutejszym MacDonaldzie mieliśmy problém z komunikacją(mój podstawowy hiszpański okazał się niewystarczający do wytłumaczenie czy chcemy hamburgera w zestawie czy solo, momentalnie znalazł się anglojęzyczny tubylec. Bezinteresownie dopilnował abyśmy zostali poprawnie obsłużeni.Upewniał się na końcu czy jesteśmy zadowoleni. Tak miło jest na każdym kroku. W cieniu wielkiego handlu prowadzonego przez Kanał Panamski istnieje całkowicie obcy naszej cywilizacji tryb życia. Indianie Embera. Dotrzeć można do nich tylko łodzią canoe. Nie mają elektryczności a co za tym idzie całego dobrodziejstwa elektronicznego przekazu informacji. Po krótkiej rozmowie po hiszpańsku (którego intensywnie uczę się od dwóch miesięcy) zaczynam pojmować ich filozofię. Jedzenie , świeże jest na wyciągnięcie ręki. Dosłownie. W wiosce rosną jadalne owoce a ryby pochodzą z tutejszego jeziora.

Canoe jest jedynym sposobem dotarcia do wioski Embera, oazy spokoju.

Canoe jest jedynym sposobem dotarcia do wioski Embera, oazy spokoju.

Nie potrzebują ubrań w porze deszczowej, bo dzięki temu nie mają problemu z suszeniem. Lekarstwa? Miejscowy zielarz oprowadza mnie po okolicznych kępkach roślin tłumacząc, które są przeciw biegunce, które na ból głowy. Na twarzach cały czas uśmiech. Poczęstunek- tutejsze ryby dziś złowione i placki z bananów rosnących przed chatą. Pyszne. Dopytują się o zarobki w Polsce. W Panamie 10 dolarów amerykańskich dziennie. Znają postać Jana Pawła II i wiedzą, że władał wieloma językami. Chcą zobaczyć polską monetę. Rozmowa z Indianami Embera bardzo wciągająca a na końcu ku mojemu zażenowniu chwalą mój hiszpański. Atrakcją wioski jest oswojony Tukan i papużki, które mały chłopczyk nosi na sandale a one gdy spadną wspinają się na sandał spowrotem. Pora deszczowa 30 stopni. Co chwilę przyjemnie pada. Droga powrotna chybotliwą canoe pomiędzy lianami i bananowcami pokazuje mnóstwo zwierząt. Małpy,papugi,tukany,krokodyle. Świat jest taki beztroski bez internetu, telefonów. Spokojny. Żadnego ekspresu.

Zielarz Embera zna lekarstwa na różne schorzenia.

Zielarz Embera zna lekarstwa na różne schorzenia.

Chcesz wiedzieć więcej?
Skontaktuj się z nami!
32 203 74 25

Chcesz wiedzieć więcej?
Wypełnij formularz kontaktowy

Zadzwoń Napisz